sobota, 21 grudnia 2013

One shot na Święta i Nowy Rok

Zaśnieżoną ulicą szedł naburmuszony chłopak z małym prezentem w ręce.
Śnieg padał mu w oczy, jego czarne jak smoła włosy teraz pokrywała gruba warstwa białego puchu.
Praktycznie całego pokrywał śnieg, jego czarne ubrania wyglądały jakby były siwe, a sam nic niemal nie widział. Po chwili wpadł na coś.. a raczej kogoś. Był to niewysoki chłopak ok.160 cm, miał krwisto czerwone włosy z opadającą grzywką na oczy, którą ciągle poprawiał.
Ryu, bo tak też na imię miał czarnowłosy chłopak, usiłował spojrzeć niższemu w oczy, jednak on uciekał wzrokiem. Po chwili wyszeptał zarumieniony... nie wiadomo czy od zimna czy też może z zakłopotania..? 'Ja... gomenasai'. Podniósł z ziemi dużą granatową teczkę, którą po chwili zarzucił na ramię, poprawił czerwoną czapkę 'Mikołaja' na uszy i chciał ruszyć przed siebie. Jednak Ryu chwycił czerwonowłosego za ramię i szarpnął lekko - Wszystko okej? - powiedział przemiłym głosem co w ogóle nie pasowało do jego postawy. Po chwili Shiro podniósł powolutku swoje błękitne oczy na twarz nieznajomego... Wtedy wyższy ujrzał po raz pierwszy w życiu taką głębię koloru.. Zatracił się w tym tak mocno, że nawet nie spostrzegł kiedy jego usta przywarły do ust rówieśnika. Nie zauważył również, że biały puch pokrywał ich ciała coraz mocniej. Otrząsnął się dopiero gdy ujrzał w jego oczach przerażenie. Shiro odepchnął mocno chłopaka, który opadł na mokrą ziemię. Krwisto-włosy pobiegł przed siebie przez śnieżne szaleństwo. W głowie miał tylko ten moment, a uporczywie szybko bijące serce nie dawało mu spokoju.
Zatrzymał się nagle... spojrzał za siebie.. Uffff.. uciekł. Oddychał ciężko. Shiro nie mógł się uspokoić dłuższą chwilę, gdy mu się to udało pobiegł dalej przed siebie aż wszedł do zimnego, ciemnego mieszkania.
Ryu wstał po chwili zamyślony. Spojrzał na jasny przedmiot leżący na ziemi. Była to mała gliniana figurka zakochanej pary... chłopców jak mu się wydawało. - Czyli on jest z TYCH - czarnowłosy zaśmiał się cicho. Pozbierał swoje rzeczy i ruszył przez śnieżną bitwę.


Shiro nie wiedział gdzie się podziać... Długo nie umiał sobie znaleźć miejsca... Po kilku dniach spostrzegł, że zgubił swoją figurkę trzymaną w kieszeni płaszcza... Zaklął wtedy siarczyście. Miał to byś prezent dla pewnego chłopaka poznanego przez internet, z którym miał się spotkać już 24 grudnia, mieli się spotkać w nowej kawiarni... a teraz nici z tego. "Wigilia" jest pojutrze! A on rzeźbił zakochaną parę tydzień.. Nie zdąży już. Mimo iż wiedział, że to nic nie da... wziął się na nowo za pracę, jednak ta rzeźba wyglądała całkowicie inaczej niż tamta. Ta wyrażała ból, cierpienie i rozdarcie, tamta natomiast piękny symbol zakochania.
Nie potrafił teraz tego wszystkiego odtworzyć... przecież aktualnie nie wiedział co robić.

Ryu przyglądał się już drugi dzień małej figurce.. Bardzo mu się podobała. Nie chciał jej oddawać. - Co znalezione to nie kradzione no nie? - znowu się zaśmiał w specyficzny sposób.

Wreszcie przyszedł upragniony dzień ale i bardzo stresujący. Shiro porzucił w końcu próbę podrobienia 'dzieła'. Chłopak jechał w autobusie... spojrzał przez okno i zauważył tabliczkę z napisem 'Dla Shiro! ♥' Spojrzał na osobę stojącą z tą tabliczką... Mała, pyzata dziewczynka w krótkich włosach, w czarnych zadużych ubraniach, które wyglądały jakby były po jej tacie. Krwisto-włosy chcąc, nie chcąc wysiadł na przystanek i podszedł do dziewczynki - Cz..cześć? - spytał niepewnie. Dziewczynka spojrzała na niego z zadumą i odpowiedziała - Hej -przesłodzonym głosikiem. Biały skrzywił się. - Toooo coooo? -spytał niepewnie.
Dziewczynka podniosła kwiatki i powiedziała: - Pewien chłopak dał mi 20 złotych za to abym tu stała i powiedział, że jeżeli wysiądziesz i do mnie podejdziesz to masz wziąć te kwiateczki i iść tam -wskazała na małą budkę z parującymi napojami- czeka na Ciebie naprawdę cudowny facet... Nie spieprz tego hmm? -szepnęła i wcisnęła mu kwiatki do rąk, a potem odeszła. Shiro stał oniemiały na środku przystanka i patrzył w stronę dziewczynki. Po chwili poszedł do budki z napojami, szukał wzrokiem chłopaka, z którym miał się spotkać. Nigdzie go nie widział.
Po chwili ktoś wtulił się w niego od tyłu -Shiro - usłyszał znajomy ale zarazem obcy głos.
- Ryu? -spytał cichutko i niepewnie. Znali swoje pseudonimy z portalu społecznościowego.
- Hai - chłopak obrócił niższego twarzą do siebie
- Witaj Księżniczko - szepnął i ukląkł przed nim, a potem pocałował jego dłoń. Shiro był bardzo zdziwiony widząc czarnowłosego
- T..to... Ty... -wyszeptał z lekkim oburzeniem i od razu odsunął się od chłopaka. Szybko zebrał swoją torbę i chciał już odejść gdy czarnowłosy go złapał za rękę
- Posłuchaj,... - warknął zirytowany Ryu. - Gdy wczoraj spojrzałem Ci w oczy wiedziałem, że to Ty... Pamiętasz jak opisywaliśmy sobie siebie? To wtedy powiedziałeś, że... -urwał bo został zagłuszony przez Białego.
- Wiem kurwa co powiedziałem! ale... -zaczął sapać ze złości lekko się obracając do wyższego - i tak nie miałeś prawa mnie całować... - wysyczał przez zaciśnięte zęby, poprawił torbę na ramieniu i odbiegł. Biegł przed siebie... nie wiedział gdzie idzie... po prostu biegł. Płakał cicho. Miał dosyć... za dużo. Przyjaciel, którego uważał, za jedynego... i najlepszego... Właśnie niemal go znowu pocałował.. Za dużo jak na niego. Dość. Chciał zamknąć się w swoim pokoju i płakać...

Ryu od dwóch dni, nie wychodził ze swojego mieszkania.
-WSZYSTKO POSZŁO SIE JEBAĆ! - wrzeszczał co jakiś czas, a dźwięk roznosił się donośnie po całym, pustym mieszkaniu. A wyobrażał sobie wszystko tak pięknie. Miał właśnie przenosić rzeczy Shiro do swojego mieszkania lub na odwrót... Albo była druga opcja.. miał właśnie budzić nagiego Shiro ze snu po upojnej nocy.. ale nie.. po co... wszystko poszło nie tak...

Shiro płakał od dwóch dni w poduszkę... Miał całe podpuchnięte oczy.
Nic nie jadł. Nic nie pił. Miał dosyć. - Wszystko.... złamało się w pół i poleciało w dół. - wyszeptał zakładając znów słuchawki na uszy... Znów zamykał się we własnym świecie.

Oby dwoje byli załamani i żadne z nich nie wiedziało czy mają znów prosić o spotkanie czy też nie... po kolejnych 3 dniach złamali się oby dwoje i napisali do siebie  w tym samym momencie. Ustalili, że spokają się w Sylwestra... 10 minut przed północą.
Tak też Shiro czekał już od pół godziny z szybko bijącym sercem przy umówionym miejscu spotkania.
Ryu nadal nie było.. W końcu, idealnie za 10 północ coś poruszyło się w cieniu, z niego wyszedł czarnowłosy chłopak i podszedł do czerwonowłosego. - Hej.. - szepnęli do siebie cichutko, a Ryu cmoknął niższego w policzek - tęskniłem... Ej.. Shiro... płakałeś? -spytał niepewnie widząc nadal podpuchnięte oczy chłopaka. Biały skinął lekko głową na tak. - Ej... -szepnął cichutko mu do uszka... rozejrzał się niepewnie, dookoła nich stała masa zakochanych par. Homo jak i hetero. Wszyscy... wyglądało to jakby był 14 luty, a nie... Zegar na wierzy właśnie wybił północ i nagle można było słyszeć dźwięki otwierających się szampanów i petardy. - Kocham Cię.. - wyszeptał nieśmiało Shiro do uszka wyższego. Ryu uśmiechnął się szczerze i radośnie a potem delikatnie cmoknął Białego w ustka i wyciągnął figurkę z kieszeni.. - Spójrz.. co znalazłem - Shiro spojrzał niepewnie a potem z ufnością w oczy wyższego. Niższy zawiesił rączki na szyi czarnowłosego i zatracił się w Noworocznym pocałunku. Jakby na to nie patrzeć nie byli jedyną całującą się parą na rynku..
Od tamtego czasu zostali razem już na zawsze i co roku przychodzili na rynek świętować swoje rocznice. To tak zwana "magia Świąt i Nowego Roku" na nich tak zadziałała.











* ;___; też Cię kocham Sky!

Witam wszystkich z tej Strony Oliver. Nad opowiadaniem nie źle się męczyłem.. mam nadzieję, iż ktoś to przeczyta i wgl ;___; Mam nadzieję, że się spodobało. WESOŁYCH ŚWIĄT I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU! ~Oliver.

niedziela, 1 grudnia 2013

Zankokuna Unmei ~ Rozdział III.

Przepraszam że tak długo piszę te rozdziały, ale ostatnio nie mam weny.. Matko. To już więcej niż tydzień odstępu. Tak mi wstyd.. Bardzo przepraszam.. Nie wiem co mam zrobić by się wam odwdzięczyć. I jestem w szpitalu, więc troszkę brak mi czasu.. Dużo go spędzam na pisaniu już chyba z X rozdziału Zankokuna Unmei z Oliwerem? Tam się dopiero będzie działo. ◕.◕ ♥ No to do pracy rodacy... ♥ ~ Marcelinka. ♥ 

Chłopiec siedział skulony na fotelu i pił ciepłe kakao. Co jakiś czas zagryzał 
je ciastem z dżemem.

- Jak masz tak w ogóle na imię kochana? - zapytał po chwili ciszy 
mężczyzna.

- Koji.. - szepnął cichutko chłopiec.

- To.. to ty.. - zaczął, ale po chwili zastanowił 
się. - Bo widzisz.. Kiedy Cię myłem.. 
- Myślałem.. Że jesteś dziewczynką. - szepnął. Koji spuścił głowę i patrzył 
na swoje wychudzone dłonie. Mężczyzna patrzył na niego chwilę a potem 
uśmiechnął się delikatnie.
- Nie martw się. - pogładził go po włosach.
- A..pan jak ma na imię..? - szepnęło dziecko.
- Tenshi. - Powiedział mężczyzna z uśmiechem. Bardzo miło mi Cię poznać. -
ucałował delikatnie jego wychudzoną dłoń. Chłopiec trząsł się delikatnie.. 
Ale nie zabrał dłoni. Pan traktował go jak jakąś... Księżniczkę? 
- Nie zimno Ci? - zapytał mężczyzna, widząc jak dziecko się trzęsie. 
- T.. trochę.. - szepnął chłopiec.
- Zaniosę Cię do łóżka, dobrze? - zapytał mężczyzna, wstając.
- N..ni.. - Chłopiec nie zdążył nic powiedzieć, bo już był niesiony przez 
miłego mężczyznę do salony/sypialni. Został położony na mięciutkim 
materacu i przykryty ciepłą kołdrą. Było mu tak dobrze. Do tego mężczyzna
z którym tak miło rozmawiał położył się obok i uśmiechał się do niego
delikatnie. Chłopiec mimowolnie też się leciutko i niepewnie uśmiechnął. 
Mężczyzna na ten gest złapał jego dłoń.. Całował ją delikatnie i czule, 
patrząc uważnie na reakcje chłopca. On rumienił się leciutko i nadal
delikatnie uśmiechał. A mężczyzna zaczął całować całą jego wychudzoną 
rączkę, idąc coraz wyżej. W końcu dotarł do jego ramionka, a niego złożył 
pocałunek na jego policzku. Chłopiec delikatnie i niepewnie dotknął jego 
włosów.. Były miękkie i miłe w dotyku. Mężczyzna w tym czasie całował 
policzki chłopca, szyjkę.. Zagryzał jego uszka. Koji zamruczał cichutko i 
zamknął oczka. Wszystko co się teraz działo było dla niego zupełnie nowe. 
I czuł się tak dobrze. Jeszcze nigdy coś takiego nie miało miejsca w jego 
życiu. Tenshi położył chłopca na plecach i całował czule jego wychudzony 
brzuszek, żebra, biodra. Zdjął mu sweter który miał na sobie. Położył go na 
miękkiej kołdrze, całując się z nim czule i namiętnie. Zdjął jego bieliznę.. 
Całował całe jego wychudzone i obite ciało, nawet w najintymniejszych 
miejscach. Chłopiec mruczał cicho i jęczał. 
- Och.. Tenshi.. - wyszeptał, czując przyjemność, jakiej dawno nie miał 
okazji czuć. Mężczyzna zakrył ich obu kołdrą, chowając pod nią ich 
namiętność...



Chłopiec leżał zmęczony i zadowolony pod kołderką... Myślał dużo. Głównie 
o tym, że jeszcze nigdy nie czuł czegoś takiego i nie było mu tak dobrze. 
Pierwszy raz.. Kochał się? Tamtego, co robił z nim ojciec, nie można było tak
nazwać. Był śpiący, ale nawet o tym nie myślał. Chciał tylko by mężczyzna 
wrócił do niego z kuchni, dał mu buziaka... I nie zostawił go już nigdy, tak jak 
mu obiecał. Kiedy przyszedł mężczyzna, chłopiec zawisł mu na szyj z 
delikatnym uśmiechem. On na to pocałował go za uszkiem i wtulił w siebie. 
Nie uśmiechał się jednak.

- Nie jesteś śpiący kochanie..? - zapytał, gładząc jego plecy.
- Troszkę.. - szepnął cichutko chłopiec. - Położysz się ze mną?- Mężczyzna 
ułożył go delikatnie na ciepłej pościeli i przykrył kołdrą.
- Śpij kochanie.. - szepnął, widząc że chłopcu samemu zamykają się oczka. 
- Słodkich snów.. - Chłopiec uśmiechnął się delikatnie.
- Dobranoc mój.. mój.. - nie dokończył, bo znużył go delikatny i odurzający 
sen.



Bardzo, bardzo, bardzo przepraszam że tak krótko. I nie dajcie się zwieść, 
bo musiałem przez debilnego Blogspota zmienić wszystko. Wczoraj 
opowiadanie powinno być opublikowane, ale strona postanowiła bawić się 
ze mną w puzzle i linijki mi się poprzestawiały. Ale nie martwcie się. 
Jutro zamierzam się brać za następny rozdział. Pytanie tylko, czy chcecie 
następną Zankokuna, czy może "Nie potrafię Cię kochać Inaczej"? Jeszcze 
raz przepraszam...

~ Smutna Marcelinka.. 



Kochani, kochani uwaga uwaga! To już trzeci rozdzialik. Nie no meeegaaaa. Ogromnie się ciesze. Dziękuje wam wszystkim a przede wszystkim Tobie Marcelinko <3 bez Ciebie nic by mi się nigdy nie udawało <3 kocham Was <3 ~ Oliś. ♥