Zaśnieżoną ulicą szedł naburmuszony chłopak z małym prezentem w ręce.
Śnieg padał mu w oczy, jego czarne jak smoła włosy teraz pokrywała gruba warstwa białego puchu.
Praktycznie całego pokrywał śnieg, jego czarne ubrania wyglądały jakby były siwe, a sam nic niemal nie widział. Po chwili wpadł na coś.. a raczej kogoś. Był to niewysoki chłopak ok.160 cm, miał krwisto czerwone włosy z opadającą grzywką na oczy, którą ciągle poprawiał.
Ryu, bo tak też na imię miał czarnowłosy chłopak, usiłował spojrzeć niższemu w oczy, jednak on uciekał wzrokiem. Po chwili wyszeptał zarumieniony... nie wiadomo czy od zimna czy też może z zakłopotania..? 'Ja... gomenasai'. Podniósł z ziemi dużą granatową teczkę, którą po chwili zarzucił na ramię, poprawił czerwoną czapkę 'Mikołaja' na uszy i chciał ruszyć przed siebie. Jednak Ryu chwycił czerwonowłosego za ramię i szarpnął lekko - Wszystko okej? - powiedział przemiłym głosem co w ogóle nie pasowało do jego postawy. Po chwili Shiro podniósł powolutku swoje błękitne oczy na twarz nieznajomego... Wtedy wyższy ujrzał po raz pierwszy w życiu taką głębię koloru.. Zatracił się w tym tak mocno, że nawet nie spostrzegł kiedy jego usta przywarły do ust rówieśnika. Nie zauważył również, że biały puch pokrywał ich ciała coraz mocniej. Otrząsnął się dopiero gdy ujrzał w jego oczach przerażenie. Shiro odepchnął mocno chłopaka, który opadł na mokrą ziemię. Krwisto-włosy pobiegł przed siebie przez śnieżne szaleństwo. W głowie miał tylko ten moment, a uporczywie szybko bijące serce nie dawało mu spokoju.
Zatrzymał się nagle... spojrzał za siebie.. Uffff.. uciekł. Oddychał ciężko. Shiro nie mógł się uspokoić dłuższą chwilę, gdy mu się to udało pobiegł dalej przed siebie aż wszedł do zimnego, ciemnego mieszkania.
Ryu wstał po chwili zamyślony. Spojrzał na jasny przedmiot leżący na ziemi. Była to mała gliniana figurka zakochanej pary... chłopców jak mu się wydawało. - Czyli on jest z TYCH - czarnowłosy zaśmiał się cicho. Pozbierał swoje rzeczy i ruszył przez śnieżną bitwę.
Shiro nie wiedział gdzie się podziać... Długo nie umiał sobie znaleźć miejsca... Po kilku dniach spostrzegł, że zgubił swoją figurkę trzymaną w kieszeni płaszcza... Zaklął wtedy siarczyście. Miał to byś prezent dla pewnego chłopaka poznanego przez internet, z którym miał się spotkać już 24 grudnia, mieli się spotkać w nowej kawiarni... a teraz nici z tego. "Wigilia" jest pojutrze! A on rzeźbił zakochaną parę tydzień.. Nie zdąży już. Mimo iż wiedział, że to nic nie da... wziął się na nowo za pracę, jednak ta rzeźba wyglądała całkowicie inaczej niż tamta. Ta wyrażała ból, cierpienie i rozdarcie, tamta natomiast piękny symbol zakochania.
Nie potrafił teraz tego wszystkiego odtworzyć... przecież aktualnie nie wiedział co robić.
Ryu przyglądał się już drugi dzień małej figurce.. Bardzo mu się podobała. Nie chciał jej oddawać. - Co znalezione to nie kradzione no nie? - znowu się zaśmiał w specyficzny sposób.
Wreszcie przyszedł upragniony dzień ale i bardzo stresujący. Shiro porzucił w końcu próbę podrobienia 'dzieła'. Chłopak jechał w autobusie... spojrzał przez okno i zauważył tabliczkę z napisem 'Dla Shiro! ♥' Spojrzał na osobę stojącą z tą tabliczką... Mała, pyzata dziewczynka w krótkich włosach, w czarnych zadużych ubraniach, które wyglądały jakby były po jej tacie. Krwisto-włosy chcąc, nie chcąc wysiadł na przystanek i podszedł do dziewczynki - Cz..cześć? - spytał niepewnie. Dziewczynka spojrzała na niego z zadumą i odpowiedziała - Hej -przesłodzonym głosikiem. Biały skrzywił się. - Toooo coooo? -spytał niepewnie.
Dziewczynka podniosła kwiatki i powiedziała: - Pewien chłopak dał mi 20 złotych za to abym tu stała i powiedział, że jeżeli wysiądziesz i do mnie podejdziesz to masz wziąć te kwiateczki i iść tam -wskazała na małą budkę z parującymi napojami- czeka na Ciebie naprawdę cudowny facet... Nie spieprz tego hmm? -szepnęła i wcisnęła mu kwiatki do rąk, a potem odeszła. Shiro stał oniemiały na środku przystanka i patrzył w stronę dziewczynki. Po chwili poszedł do budki z napojami, szukał wzrokiem chłopaka, z którym miał się spotkać. Nigdzie go nie widział.
Po chwili ktoś wtulił się w niego od tyłu -Shiro - usłyszał znajomy ale zarazem obcy głos.
- Ryu? -spytał cichutko i niepewnie. Znali swoje pseudonimy z portalu społecznościowego.
- Hai - chłopak obrócił niższego twarzą do siebie
- Witaj Księżniczko - szepnął i ukląkł przed nim, a potem pocałował jego dłoń. Shiro był bardzo zdziwiony widząc czarnowłosego
- T..to... Ty... -wyszeptał z lekkim oburzeniem i od razu odsunął się od chłopaka. Szybko zebrał swoją torbę i chciał już odejść gdy czarnowłosy go złapał za rękę
- Posłuchaj,... - warknął zirytowany Ryu. - Gdy wczoraj spojrzałem Ci w oczy wiedziałem, że to Ty... Pamiętasz jak opisywaliśmy sobie siebie? To wtedy powiedziałeś, że... -urwał bo został zagłuszony przez Białego.
- Wiem kurwa co powiedziałem! ale... -zaczął sapać ze złości lekko się obracając do wyższego - i tak nie miałeś prawa mnie całować... - wysyczał przez zaciśnięte zęby, poprawił torbę na ramieniu i odbiegł. Biegł przed siebie... nie wiedział gdzie idzie... po prostu biegł. Płakał cicho. Miał dosyć... za dużo. Przyjaciel, którego uważał, za jedynego... i najlepszego... Właśnie niemal go znowu pocałował.. Za dużo jak na niego. Dość. Chciał zamknąć się w swoim pokoju i płakać...
Ryu od dwóch dni, nie wychodził ze swojego mieszkania.
-WSZYSTKO POSZŁO SIE JEBAĆ! - wrzeszczał co jakiś czas, a dźwięk roznosił się donośnie po całym, pustym mieszkaniu. A wyobrażał sobie wszystko tak pięknie. Miał właśnie przenosić rzeczy Shiro do swojego mieszkania lub na odwrót... Albo była druga opcja.. miał właśnie budzić nagiego Shiro ze snu po upojnej nocy.. ale nie.. po co... wszystko poszło nie tak...
Shiro płakał od dwóch dni w poduszkę... Miał całe podpuchnięte oczy.
Nic nie jadł. Nic nie pił. Miał dosyć. - Wszystko.... złamało się w pół i poleciało w dół. - wyszeptał zakładając znów słuchawki na uszy... Znów zamykał się we własnym świecie.
Oby dwoje byli załamani i żadne z nich nie wiedziało czy mają znów prosić o spotkanie czy też nie... po kolejnych 3 dniach złamali się oby dwoje i napisali do siebie w tym samym momencie. Ustalili, że spokają się w Sylwestra... 10 minut przed północą.
Tak też Shiro czekał już od pół godziny z szybko bijącym sercem przy umówionym miejscu spotkania.
Ryu nadal nie było.. W końcu, idealnie za 10 północ coś poruszyło się w cieniu, z niego wyszedł czarnowłosy chłopak i podszedł do czerwonowłosego. - Hej.. - szepnęli do siebie cichutko, a Ryu cmoknął niższego w policzek - tęskniłem... Ej.. Shiro... płakałeś? -spytał niepewnie widząc nadal podpuchnięte oczy chłopaka. Biały skinął lekko głową na tak. - Ej... -szepnął cichutko mu do uszka... rozejrzał się niepewnie, dookoła nich stała masa zakochanych par. Homo jak i hetero. Wszyscy... wyglądało to jakby był 14 luty, a nie... Zegar na wierzy właśnie wybił północ i nagle można było słyszeć dźwięki otwierających się szampanów i petardy. - Kocham Cię.. - wyszeptał nieśmiało Shiro do uszka wyższego. Ryu uśmiechnął się szczerze i radośnie a potem delikatnie cmoknął Białego w ustka i wyciągnął figurkę z kieszeni.. - Spójrz.. co znalazłem - Shiro spojrzał niepewnie a potem z ufnością w oczy wyższego. Niższy zawiesił rączki na szyi czarnowłosego i zatracił się w Noworocznym pocałunku. Jakby na to nie patrzeć nie byli jedyną całującą się parą na rynku..
Od tamtego czasu zostali razem już na zawsze i co roku przychodzili na rynek świętować swoje rocznice. To tak zwana "magia Świąt i Nowego Roku" na nich tak zadziałała.
* ;___; też Cię kocham Sky!
Witam wszystkich z tej Strony Oliver. Nad opowiadaniem nie źle się męczyłem.. mam nadzieję, iż ktoś to przeczyta i wgl ;___; Mam nadzieję, że się spodobało. WESOŁYCH ŚWIĄT I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU! ~Oliver.
wow wow super! ;3
OdpowiedzUsuń~Alex
Świetne!
OdpowiedzUsuńProszę, piszcie więcej.
Uwielbiam wasze opowiadania. ^.^
kiedy nowy rozdział???
OdpowiedzUsuń