- Czemu się tak rumienisz?
- Co..? Ja się nie rumienię.. - starał się uniknąć jego wzroku.
Nico chwycił jego brodę i patrząc mu w oczy złożył delikatny pocałunek na jego ustach. Yu był zupełnie zdezorientowany. Patrzył na niego zdziwiony i leciutko zawstydzony. Starszy chłopak położył po chwili Yu na łóżku, a on sam położył się obok i delikatnie cmoknął młodszego brata w policzek. Yu przygląda mu się chwilę. Potem delikatnie i niepewnie chwycił jego dłoń. Nico uśmiechnął się słodko
- Kocham Cie Yu.
-Ja ciebie też kocham... - powiedział chłopiec nieśmiało. Nico po chwili patrzenia w piękne niebieskie oczy brata, wpił mu się w usta. Oczywiście nie zbyt szybko, by nie przestraszyć chłopca. Mały Yu aż podskoczył. Otworzył szeroko oczy. Starszy chłopak przyciągnął chłopca do siebie, potem kładąc go na swojej klatce piersiowej. Yu przymrużył oczy i patrzył się na jego twarz, wtulając swoje ciało w jego ciało.Starszy wypchnął lekko biodra w stronę brata dając mu do zrozumienia jak mocno go podniecił.
- Kocham cię Yu. - powtórzył.
- Kocham cię Yu. - powtórzył.
- Kocham cię Yu. - powtórzył. Yu otworzył szerzej oczy i spojrzał w oczy brata. Po chwili Nico zrzucił z siebie brata i położył się na nim delikatnie całując jego obojczyk. Yu lekko się przestraszył, ale po paru minutach, uznał że to całkiem przyjemne. Po chwili zamroczenia starszy chłopak otrzeźwiał i cmokając delikatnie brata w czółko, wstał. Nie chciał aby Yu tak młodo doświadczył tych wszystkich doznań. Nie chciał by brat potem się go bał, od razu kojarząc go z kimś, kto według prawa go zgwałcił, z resztą był zbyt odpowiedzialny.
- Idziesz ze mną na dół? -
- Idziesz ze mną na dół? -
- Idziesz ze mną na dół? - Yu otrząsnął się szybko i uśmiechnął lekko.
- Okej. - Nico po chwili wyszedł z pokoju idąc schodami do kuchni. Yu wstał szybko z łóżka i pobiegł za nim, po chwili dorównując mu kroku.
- A na co mój młodszy braciszek ma dziś ochotę?- spytał starszy chłopak, będąc już przy kuchence.- Nie mam pojęcia. - Yu wdrapał się na wysokie krzesło i patrzy na swojego starszego braciszka.
- To na śniadanie zrobimy.... - nie dokończył. Po prostu zaczął pichcić. Chłopiec patrzył na niego z fascynacją. Nigdy nie sądził, że nauczy się gotować.
- Yu! Ej popilnuj chwilkę tego, bo muszę iść szybko do WC! - prawie krzyknął.
- O..okej.. - chłopiec zszedł z krzesła i wziął szpachelkę, patrząc z dezorientacją na kuchenkę.
- Tylko skup się. Popieprz i posól trochę. - powiedział, po czym pobiegł do łazienki.
- Posól.. Popieprz.. - powtarzał sobie chłopiec, podchodząc do szafki z przyprawami. Wyjął sól i pieprz.Tam podniecenie sięgnęło zenitu. Wystarczyła chwila aby... Soki puściły. Po jakichś 10, może 15 minutach wyszedł z łazienki. Yu stał na środku kuchni cały zapłakany. Brat szybko do niego podbiegł, uklęknął przed nim i zaczął sprawdzać czy nic mu się nie stało.
- Co się stało Yu? Powiedz. Proszę. - Mówił, ocierając jego łzy.
- N..no bo.. - wyjąkał. - Powiedziałeś żebym posolił i popieprzył.. A ja się pomyliłem.. I potem patelnia spadła z kuchenki i się poparzyłem.. - pokazał mu małą poparzoną rączkę. Nicolas szybko odkręcił lodowata wodę i podstawił pod nią poparzona dłoń chłopca.
- Zaraz przestanie boleć. A powiedz mi jak się pomyliłeś? Dałeś inne przyprawy? - Objął delikatnie chłopca w pasie. - Stój tak a ja pójdę po apteczkę.
- No bo najpierw popieprzyłem.. a potem posoliłem.. - ponownie zalał się łzami i stał tam grzecznie jak kazał mu starszy brat. Szybko przyszedł z apteczkę.
- Pokaż tę dłoń - Westchnął wyciągnął maść. Posmarował i zabandażował jego oparzenie.
- Pokaż tę dłoń - Westchnął wyciągnął maść. Posmarował i zabandażował jego oparzenie.
- Pokaż tę dłoń - Westchnął wyciągnął maść. Posmarował i zabandażował jego oparzenie.
- Ej, ale to nic się nie stało. To wszystko jedno czy najpierw popieprzysz czy posolisz.
- Na prawdę..? - zapytał, ocierając łzy rękawem.
- Czekaj - Nicolas podał mu chusteczki, otarł łzy i pomógł wydmuchać nos. - Na prawdę. - Yu wtulił się w chłopaka. Mimo iż miał już prawie 14 lat, nadal był małym chłopcem, uzależnionym od swojego starszego brata. Nicolas przytulił go lekko, aby nie skrzywdzić chłopca. Tak jakby był z porcelany.
- Kochasz mnie Yu? - zapytał.
- Kocham. - wyszeptał chłopiec. Na słowa chłopca uśmiechnął się szeroko.
- To co? Zrobię raz jeszcze śniadanie a Ty sobie usiądź i pij spokojnie herbatkę. - szepnął mu do uszka.
- Okej. - chłopiec od razu się uśmiechnął i chwycił kubeczek herbaty, po czym ruszył do ogromnego salonu, który był także jadalnią, który znajdował się po prawo od kuchni. Nicolas i Yu pochodzili z bardzo bogatej rodziny. Mieszkali w ogromnej willi. Chłopiec usiadł wygodnie w dużym fotelu. Nico najpierw wszystko ładnie wymył i wyczyścił, a potem wziął się za robienie kanapek z serem i ogórkiem. Do tego twarożek z dżemem i świeże brzoskwinie. Po chwili zjawił się z tacką z jedzeniem i kubkiem kawy dla siebie. Mały chłopiec od razu się wesoło uśmiechnął i podbiegł do brata, biorąc od niego swoją porcję.
- Nakarmić Cię? - Spytał starszy patrząc na jego prawa poparzoną dłoń.
- Poproszę.. - Chłopiec usiadł na fotelu i otworzył szeroko usta, uśmiechając się delikatnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz